Od 27 lipca zacząłem bawić się w zdobywanie kolejnych pasów na JavaBlackBelt. W skrócie chodzi o zdawanie egzaminów dotyczących technologii około javowych, za które uzyskujemy punkty przeliczane następnie na pasy al’a karate. Strasznie wkręca
Naj(gorsze)lepsze jest to, iż by podejść do wybranego egzaminu trzeba mieć na jego zdanie odpowiednią ilość punków (odpowiednik pieniędzy), którą zdobywa się poprzez aktywność w tej społeczności – dodawanie, poprawianie, komentowanie egzaminów i pytań. Im więcej dajesz siebie społeczności, tym bardziej możesz z jej dobrodziejstwa korzystać – majstersztyk jeśli chodzi o serwisy społecznościowe. Od paru dni zatem, w różnych okolicznościach, rodzą mi się więc w głowie kolejne pytania, które mógłbym dodać do serwisu.
Jeśli chodzi o merytoryczną zawartość egzaminów to pytania przechodzą przez dość krytyczne sito użytkowników – nie ma więc głupich pytań w stylu WTF. W trakcie zdawania egzaminu – a pytania nierzadko są obiektywnie trudne – można korzystać z Google, IDE, książek itp, jedynym ograniczeniem jest czas. Egzaminy sprawdzają więc praktyczną umiejętność programowania, czyli to o co powinno w egzaminach na certyfikaty chodzić.
Podsumowując moją podnietę w temacie JavaBlackBelt, jest to idealne połączenie przyjemnego z pożytecznym. Poniżej mój aktualny pasiasty dorobek:


